10 lutego 2013

Zużycia styczniowe i nie tylko



Jednym z noworocznych postanowień było wdrożenie w życie denka. Oh jakież to jest ułatwienie i niezły kop w tyłek do mądrego wykorzystywania kosmetyków. Wiem, chaotycznie piszę, ale dzisiaj jakiś dziwny dzień jest (nie pytajcie o co mi chodzi, bo nie wiem.lol). Tak więc bez zbędnego gadania, tadaaaam





Schwarzkopf, lakier prostujący włosy - kupiłam z dwóch względów - na prześliczną buteleczkę która jest malutka i praktyczna no i za namową koleżanki, że jest to genialny kosmetyk. Czy taki był? Ciężko powiedzieć. Kiedyś faktycznie dużo prostowałam włosy i zawsze spryskiwałam nim moje kudełki przed prostowaniem, ale czy to coś dawało? Moim zdaniem nie koniecznie. Teraz gdy prostuję włosy (a jest to raz na ruski rok) to robię to bez żadnych cuda wianek (wiem, że to nie dobrze, bo nie ma ochrony..) i efekt ten sam. Niemniej jednak kosmetyk nie jest konieczny do przeżycia, wydajny okrutnie bo zostało mi pół buteleczki a niestety ważność się skończyła.

Timotei odżywka, gładkość - szczerze powiedziawszy nie wiem jak ona działa i nie mam bladego pojęcia czy jest jeszcze dostępna, ponieważ mam ją już tak długo! Ważność na butelce się starła, ale wierzę, że nawet kilka lat po terminie ona jest. Nie wiem jak to się stało, że tak długo stała nie używana, niemniej jednak wykorzystałam ją do.. golenia nóg. Tak, odżywka po terminie można wykorzystać do golenia nóg i powinna spisać się wyśmienicie. Odżywka na nogach jest śliska dzięki czemu maszynka bez problemu sunie się po nogach.

Wella lakie do włosów objętość dla cienkich włosów - nie lubię welli, bo są to lakiery które są okrutnie mokre. To znaczy, że jak spryskacie sobie nim włosy to przez przypadek możecie wyglądać jak zmokły szczur :D Objętości oczywiście tym lakierem nie uzyskacie, wydaje mi się, że lakier powinien mieć tylko jedną funkcję jaką jest utrwalanie, a inne obietnice z kosmosu są niedostępne. Przykro.


Joanna szampon eliminuje żółtawy odcień włosów - dostałam za niego zjebke (przepraszam za określenie, ale tak dosłownie było) od mojej kuzynki fryzjerki za ten szampon. No cóż, wydawało mi się, że coś nim zdziałam - lubię eksperymentować :D Mimo to, szampon bardzo dobrze mył i był bardzo wydajny. Pełna recenzja TUTAJ.

Syoss suchy szampon - dobrze spisywał się na moich włosach, nie jednokrotnie ratował mnie z rana przed szybkim wyjściem z domu, ale jak to suche szampony mają - jego wydajność jest dosyć kiepska. Mimo to, w mojej łazience zawsze jest miejsce na suchy szampon, must have.

Farmona Radical, szampon wzmacniający - okropny szampon. Nie mogłam znieść jego zapachu, brak piany, no i plączące się włosy po jego użyciu - mimo nałożonej odżywki! Po prostu nie do zniesienia! Szampon przekazałam mamie, a moja mama wymagająca nie jest, więc zużyć zużyła i koniec.


Ziaja krem do rąk - przepiękny zapach, jest to na pewno atut Ziaji, że każdy kosmetyk cudownie pachnie i wcale nie chemicznie! Krem od razu wchłaniał się w skórę, dzięki czemu mogłam go nosić w torebce i użyć w każdej chwili, nie martwić się, że zaraz telefon wypadnie mi z rąk. Nawilżenie a raczej zmiękczenie jak pisze producent było w normalnie, natomiast poprawy kolorytu skóry nie odnotowałam.

Isana balsam do ciała wrażliwej skóry - nie ma chyba drugiego tak śmierdzącego balsamu jak ten. Użyłam go raz i z uśmiechem na twarzy wyrzucam go prawie pełnego do kosza. Nie miałabym serce dać go mamie czy komukolwiek. Nie polecam

Sun ozon, mleczko samoopalające - haha to jest najlepsze - nie powiem wam na temat tego kosmetyku nic, zupełnie nic bo.. bo go nie znam :D kupiłam go, bo chciałam spróbować jakiegoś samoopalacza, ale za każdym razem bałam się go użyć, i tak oto minął jego okres ważności. Ale fajtłapa ze mnie..


Isana pianka do golenia - używam jej namiętnie, lubię jej zapach, wydajność (chociaż z Joanny jest lepsza..), dobrą piankę i dostępność oraz niską cenę. Wracam do niej zawsze i tak już chyba zostanie. Jego brat brzoskwiniowy też jest w porządku, ale mimo to wolę ten zapach niż brzoskwinię.

Bebeauty, krem do stóp i paznokci - używałam go sporadycznie aż również minął jego okres ważności i reszta ląduje w koszu. Nie jestem systematyczna, nigdy nie pamiętam o tym żeby posmarować sobie stopy... No ale z tego co używałam mogę powiedzieć, że faktycznie zmiękcza skórę (szczególnie pięty!) i jest przede wszystkim taniutki.

Bebeauty, peeling do stóp - w moim odczuciu ma brzydki zapach, peeling jest do przyjęcia chociaż na stopy wolałabym coś mocniejszego. Naturalnie jak to produkt z Biedronki jest tani jak barszcz więc mimo to polecam z niego skorzystać.


Simple, tonik do twarzy - o nim rozpisywać się nie będę, tylko powiem w skrócie - cieszę się, że już się skończył ;) Pełną jego recenzję znajdziecie TUTAJ.

Perfecta, antytrądzikowy punktowy reduktor wyprysków - nie pytajcie mnie gdzie go można dostać bo nie mam pojęcia, ja otrzymałam go od przedstawiciela Daxa lata temu. Pamiętam, że namiętnie go używałam bo potrafił zdziałać cuda. Natomiast jak widzicie opakowanie jest poszyte zszywkami :D bo prawdopodobnie mój cudowny braciszek urwał mi górę :D Tak więc potem żel zaschnął i ogólnie bałam się go używać. Jestem ciekawa, czy jest on gdzieś jakoś dostępny.


Bebeauty, masło do ciała - cudowny zapach, przecudowny! Jeśli kiedyś jeszcze zobaczę w Biedronce te masło to na pewno je kupię! Wydajność ma przeogromną, bo też nie zdążyłam go wykończyć (nienawidzę się smarować!). No i za taką cenę.. Brać i nie marudzić ;) Recenzja TUTAJ

Dove, krem - chciałam spróbować i zobaczyć który krem lepszy - Dove czy Nivea, ale bez wahania mogę powiedzieć, że nivea jest mistrzem. Dove jest mocno 'naperfumowany', dzięki czemu ładnie pachnie, ale mimo to bałam się go nakładać na przykład na usta. Nawilżenie miał w normie, ale i tak do niego już nie wrócę.




I to by było na tyle zużyć i wyrzutków przeterminowanych. Cieszę się, że zdecydowałam się na to denko, dzięki czemu miałam możliwość odświeżenia magazynku z kosmetykami :) A wam jak poszło w styczniu?




13 komentarzy:

  1. U mnie wszystko ma swoją kolejność i nie otwieram kolejnej rzeczy jeśli jednej nie zużyłam... choćby nie wiem co :p
    Właściwie nawet nie kupuje pielęgnacyjnych kosmetyków jeśli poprzednie sie nie kończą... Chyba że trafie na promocje 2 w cenie 1, to robię zapas i drugi czeka na swój czas :p
    Nie lubię jak mi te butle stoją na komodzie i łapią kurz... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się nazywa przemyślana decyzja :D

      Usuń
    2. To się nazywa raczej skąpstwo :p

      Usuń
    3. Haha zależy z której strony się na to popatrzy :D

      Usuń
  2. jak ja dawno nie widziałam u mnie w Biedronce tych maseł i pilingów, bo ponownie chcę kupić borówkowy a go nie ma i nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam winogronowy.. Ale tego masełka mi brakuje ;(

      Usuń
  3. U mnie w styczniu poszło niestety dość słabo, jednak mam nadzieję, że w lutym będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luty bardzo krótki, więc 3mam kciuki :)!

      Usuń
  4. ja w styczniu bardzo malutko opróżniłam :(



    Zapraszam do mnie, obserwujemy? ;)


    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię piankę z Isany, ma bardzo ładny zapaszek!

    OdpowiedzUsuń
  6. całkiem tego sporo.. też uwielbiam kremy Ziaji za zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam to mleczko samoopalające i leży w kącie;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiony komentarz (;
Odpowiedzi na ewentualne pytania bądź jakąkolwiek dyskusję znajdziesz pod swoim dodanym komentarzu.

Pozdrawiam !

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...