Dzisiaj będzie krótko i na temat. Przedstawiam Wam Borasol, który nie jest kosmetykiem! i na który trzeba naprawdę uważać. Borasol polecany jest osobom o cerze tłustej i problematycznej. Ja osobiście używam go kilka razy w miesiącu - najczęściej w momencie kiedy na twarzy wyskakują mi niechciani przyjaciele. Lek ten ładnie wysusza i ściąga skórę, dzięki czemu moje pryszcze szybciej i ładniej się goją.
Borasol jest naturalnie dostępny w aptekach za dosłownie kilka złotych. Jakiś większych rewolucji nie robi, ale na pewno trochę pomaga w walce z niedoskonałościami. Warto tylko pamiętać, by nie używać go za często, bo może nam zrobić na buzi saharę!
Podzielcie się swoimi specyfikami do walki z niechcianymi gośćmi na twarzy, to temat w którym ciągle szukam złotego środka!
23 marca 2014
20 marca 2014
BeBeauty, czyli kolejny tani i świetny produkt!
Dzisiaj będzie mowa o kosmetyku, który na pewno co druga Polka dobrze zna. A mianowicie micelarny żel nawilżający do mycia i demakijażu z Biedronki za około 5zł! Jest to jeden z dwóch myjków twarzy (drugi jest w kolorze różowym) który jest niesamowicie przyjazny ze skórą.
Nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja, żeby mnie podrażnił, bądź wywołał jakieś plamy (mam strasznie wrażliwą skórę na twarzy i często znikąd pojawiają mi się plamki - czasami nawet po takim kremie, który używam już powiedzmy z miesiąc..). Jest to naprawdę bardzo delikatny żel do mycia twarzy.Co do jego nawilżania - no cóż, śmiem twierdzić, że do jakiegoś stopnia nawilża naszą skórę, ponieważ po wysuszeniu buzi, moja skóra absolutnie nie była napięta czy ściągnięta, czułam się komfortowo i przyjemnie.
Żel przede wszystkim bardzo ładnie pachnie ;) No ja nie jestem ani słuchowcem ani wzrokowcem, za to mam strasznie wrażliwy węch. Także zapach bardzo delikatny i przyjemny gdy mamy go na twarzy, nie czuć żadnej chemii. Następnym jego plusem jest wydajność. Chociaż powiem Wam szczerze, że po jakimś czasie gdy końca nie było widać, trochę mi się znudził. No jakby nie było - kobieta zmienną jest :D Także jest skubany nie do zdarcia!
Jak sama nazwa wskazuję, jest to żel i taką też ma konsystencje. Żel jest bezbarwny w idealnej konsystencji. Samo opakowanie to jak sami widzicie tuba stojąca na głowie. Uwielbiam takie 'pojemniki'. Mam ten komfort, że niczego nie muszę wyciskać na siłę, wiem, że wszystko opadnie mi na dół, a ja tylko otworze korek i mogę z niego wydobyć tyle żelu ile chcę. No i najważniejsze - żel ładnie zmywał podkład, puder itp z twarzy, natomiast nie używałam go bezpośrednio do demakijażu oka, bo nie lubię tego robić, oczy zmywam zawsze tylko płynem micelarnym.
Co myślicie na temat tego żelu - macie podobne odczucia? A kto nie zna to gorąco polecam do wypróbowania. Ja dzięki niemu tak naprawdę polubiłam mycie twarzy, jego zapach wpływa na mnie bardzo relaksująco, naprawdę!
Dziewczyny jak widzicie, zmieniłam formę pisania recenzji. Proszę podzielcie się ze mną swoją opinią na ten temat - czy jest tak lepiej/gorzej, czy lepiej się czyta czy może wręcz odwrotnie. Bardzo zależy mi na Waszych odczucia względem tego.
Pozdrawiam!
Nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja, żeby mnie podrażnił, bądź wywołał jakieś plamy (mam strasznie wrażliwą skórę na twarzy i często znikąd pojawiają mi się plamki - czasami nawet po takim kremie, który używam już powiedzmy z miesiąc..). Jest to naprawdę bardzo delikatny żel do mycia twarzy.Co do jego nawilżania - no cóż, śmiem twierdzić, że do jakiegoś stopnia nawilża naszą skórę, ponieważ po wysuszeniu buzi, moja skóra absolutnie nie była napięta czy ściągnięta, czułam się komfortowo i przyjemnie.
Żel przede wszystkim bardzo ładnie pachnie ;) No ja nie jestem ani słuchowcem ani wzrokowcem, za to mam strasznie wrażliwy węch. Także zapach bardzo delikatny i przyjemny gdy mamy go na twarzy, nie czuć żadnej chemii. Następnym jego plusem jest wydajność. Chociaż powiem Wam szczerze, że po jakimś czasie gdy końca nie było widać, trochę mi się znudził. No jakby nie było - kobieta zmienną jest :D Także jest skubany nie do zdarcia!
Jak sama nazwa wskazuję, jest to żel i taką też ma konsystencje. Żel jest bezbarwny w idealnej konsystencji. Samo opakowanie to jak sami widzicie tuba stojąca na głowie. Uwielbiam takie 'pojemniki'. Mam ten komfort, że niczego nie muszę wyciskać na siłę, wiem, że wszystko opadnie mi na dół, a ja tylko otworze korek i mogę z niego wydobyć tyle żelu ile chcę. No i najważniejsze - żel ładnie zmywał podkład, puder itp z twarzy, natomiast nie używałam go bezpośrednio do demakijażu oka, bo nie lubię tego robić, oczy zmywam zawsze tylko płynem micelarnym.
Co myślicie na temat tego żelu - macie podobne odczucia? A kto nie zna to gorąco polecam do wypróbowania. Ja dzięki niemu tak naprawdę polubiłam mycie twarzy, jego zapach wpływa na mnie bardzo relaksująco, naprawdę!
Dziewczyny jak widzicie, zmieniłam formę pisania recenzji. Proszę podzielcie się ze mną swoją opinią na ten temat - czy jest tak lepiej/gorzej, czy lepiej się czyta czy może wręcz odwrotnie. Bardzo zależy mi na Waszych odczucia względem tego.
Pozdrawiam!
15 marca 2014
Istny szał, czyli jak kawałek plastiku może uszczęśliwić kobietę!
To co się dzieje w blogosferze (i nie tylko, bo na fejsie to kolejna dawka szaleństwa), to nic innego jak organizery z Biedronki za całe 9zł i 99gr ! Gdy tylko zobaczyłam w czwartek u jednej z blogerek taką informację, szybko kliknęłam w gazetkę online Biedronki i moim oczom ukazały się oto właśnie te organizery:
Nie powiem, moja reakcja było co najmniej zabawna, bo zaraz po tym gdy przejrzałam całą gazetkę, wykonałam jeden telefon do tż z zapytaniem o której kończy pracę, bo ja koniecznie DZISIAJ (!) muszę pojechać do Biedronki! Hehe. No i dopięłam swego, pojechaliśmy do jednej z kilku Biedronek w moim mieście (taaak, mam to szczęście, że gdybym w jednym sklepie czegoś nie znalazła to mogę jechać do pozostałych) w której było tego pełno! A to co kupiłam, to możecie zobaczyć poniżej.
Wybrałam sobie dwa organizery z myślą, że postawie je w łazience i będą one przeznaczone do codziennego użytku. Pierwszy został przeznaczony na płatki kosmetyczne, peelingujące oraz pałeczki kosmetyczne, natomiast w drugim znalazły się wszystkie kosmetyki których używam każdego dnia do malowania się.
Summa summarum organizery w pełni mnie satysfakcjonują, mają odpowiedniej wielkości przegródki, są naprawdę dobrej jakości, nie byle jaki plastik no i dzięki temu wszystko mam ładnie uporządkowane, co jest dla mnie najważniejsze :)
A teraz przyznać się, kto wpadł w fale zachwytów i pognał do Biedronki po jakikolwiek organizator!
Miłego dnia ;*
![]() |
| źródło |
Nie powiem, moja reakcja było co najmniej zabawna, bo zaraz po tym gdy przejrzałam całą gazetkę, wykonałam jeden telefon do tż z zapytaniem o której kończy pracę, bo ja koniecznie DZISIAJ (!) muszę pojechać do Biedronki! Hehe. No i dopięłam swego, pojechaliśmy do jednej z kilku Biedronek w moim mieście (taaak, mam to szczęście, że gdybym w jednym sklepie czegoś nie znalazła to mogę jechać do pozostałych) w której było tego pełno! A to co kupiłam, to możecie zobaczyć poniżej.
Wybrałam sobie dwa organizery z myślą, że postawie je w łazience i będą one przeznaczone do codziennego użytku. Pierwszy został przeznaczony na płatki kosmetyczne, peelingujące oraz pałeczki kosmetyczne, natomiast w drugim znalazły się wszystkie kosmetyki których używam każdego dnia do malowania się.
Summa summarum organizery w pełni mnie satysfakcjonują, mają odpowiedniej wielkości przegródki, są naprawdę dobrej jakości, nie byle jaki plastik no i dzięki temu wszystko mam ładnie uporządkowane, co jest dla mnie najważniejsze :)
A teraz przyznać się, kto wpadł w fale zachwytów i pognał do Biedronki po jakikolwiek organizator!
Miłego dnia ;*
13 marca 2014
Trochę świeżości ! + marcowe GlossyBox!
Aaaależ mamy piękną pogodę! Aż chce się żyć! Z samego ranka obudziło mnie słoneczko, a później przystojny kurier dostarczył mi GlossyBox! Stwierdziłam, że takim pudełkiem muszę się pochwalić! Zresztą sami zobaczcie jakie skarby znalazły się w marcowym pudełku Glossy!
Jak może same zauważyłyście (albo i nie, chociaż byłoby mi z tego powodu smutno :( ) zmieniłam nieco układ strony oraz tło i nagłówek. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? Mnie było to strasznie potrzebne! Czuję teraz powiew świeżego powietrza, chęć pisania, chęć czytania i chęć prowadzenia bloga! Ostatnio niestety nie za dobrze się u mnie działo, jestem po trzy tygodniowej chorobie, zaliczyłam też niestety pobyt w szpitalu. To wszystko odbiło się na moich studiach, sesję niestety nie zaliczyłam do końca, jestem zmuszona ją przedłużyć z powodu właśnie odbytej choroby, nie wspominając już o bieżącym materiale, ale nie poddaję się! Nigdy nie wolno się poddawać! Bo przecież po burzy zawsze wychodzi słońce! Właśnie takie piękne słońce jakie mamy dzisiaj za oknem ;)
Tymczasem pozdrawiam Was gorąco przy kubku kawy i pysznym ciachem! Miłego dnia piękne :*
Jak może same zauważyłyście (albo i nie, chociaż byłoby mi z tego powodu smutno :( ) zmieniłam nieco układ strony oraz tło i nagłówek. Jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? Mnie było to strasznie potrzebne! Czuję teraz powiew świeżego powietrza, chęć pisania, chęć czytania i chęć prowadzenia bloga! Ostatnio niestety nie za dobrze się u mnie działo, jestem po trzy tygodniowej chorobie, zaliczyłam też niestety pobyt w szpitalu. To wszystko odbiło się na moich studiach, sesję niestety nie zaliczyłam do końca, jestem zmuszona ją przedłużyć z powodu właśnie odbytej choroby, nie wspominając już o bieżącym materiale, ale nie poddaję się! Nigdy nie wolno się poddawać! Bo przecież po burzy zawsze wychodzi słońce! Właśnie takie piękne słońce jakie mamy dzisiaj za oknem ;)
Tymczasem pozdrawiam Was gorąco przy kubku kawy i pysznym ciachem! Miłego dnia piękne :*
3 lutego 2014
Puk puk! Kto tam?
Bardzo długo zbierałam się do napisania jakiejkolwiek notki na blogu. Sesja pochłonęła mój czas w 100%, do tego przyszły problemy natury sercowej jak i życiowej, przyszłościowej. Cicho sobie do Was dziennie zaglądałam, ale nie potrafiłam nic napisać. Ogarnął mnie pożeracz weny. Ale dzisiaj powiedziałam sobie dość! Już nie mogę patrzeć na te wszystkie notatki, zapiski, definicje! Postanowiłam oderwać się na chwilę od tej bieganiny i poopowiadać Wam, co u mnie słychać! A dowodem na to są oto te zdjęcia:
1/ Kto nie zna Wonke?! Tak, słodycze są naprawdę pyszne!
2/ Plakat powieszony nad łóżkiem, aby każdego dnia przypominał mi, żeby żyć tak, jakby nie było jutra.
3/ Nawet dwu latki pykają na tabletach :D
4/ Pierwszy wpis do indeksu!
1/ Mini Kinder Bueno - to tak jakby jedną część z batonika rozdzielić na te cztery kostki.
2/ Najsłodszy pies na świecie - je marchewkę :D
3/ Tymbark nigdy nie kłamie..
4/ Hektolitry herbat dziennie - bez herbaty nie ma nauki.
5/ Piątkowy relaks i reset mózgu.
6/ Czasami trzeba się dokształcić i w takim temacie by móc bardziej zrozumieć.
1/ Mój pierwszy raz z kłosem. Szkoda, że na sobie nie potrafię niczego zrobić ;(
2/ Kocham kwiaty <3
3/ Taki sobie makijaż ;)
4/ Słońce, słoneczko !
Tak więc oprócz nauki poczyniłam również generalne porządki - życiowe, mieszkaniowe i kosmetyczne! Ojj ile denek i wyrzutków mi się nazbierało! Również odkopałam takie kosmetyki, których nie używam od dawna a które tracą w tym roku termin ważności. I tu pytanie do Was - czy może ktoś by nie chciał czegoś przygarnąć? Postaram się w najbliższych dniach napisać o tym coś więcej. Szkoda mi je wyrzucać do kosza, niektóre są nawet nie używane..
Jutro czeka mnie ostatnie zaliczenie i półtora tygodnia wolnego! Trzymajcie za mnie mocno kciuki! Na koniec ja, w pełnej okazałości i z małym rozdrażnieniem i protestem na twarzy :D
Ps. Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego od pewnego czasu na blogach w treści notek niektóre słowa są podkreślone i wyświetlone na niebiesko, tak jakby miały odsyłacze? Bo nie rozumiem tego ?!
1/ Kto nie zna Wonke?! Tak, słodycze są naprawdę pyszne!
2/ Plakat powieszony nad łóżkiem, aby każdego dnia przypominał mi, żeby żyć tak, jakby nie było jutra.
3/ Nawet dwu latki pykają na tabletach :D
4/ Pierwszy wpis do indeksu!
1/ Mini Kinder Bueno - to tak jakby jedną część z batonika rozdzielić na te cztery kostki.
2/ Najsłodszy pies na świecie - je marchewkę :D
3/ Tymbark nigdy nie kłamie..
4/ Hektolitry herbat dziennie - bez herbaty nie ma nauki.
5/ Piątkowy relaks i reset mózgu.
6/ Czasami trzeba się dokształcić i w takim temacie by móc bardziej zrozumieć.
1/ Mój pierwszy raz z kłosem. Szkoda, że na sobie nie potrafię niczego zrobić ;(
2/ Kocham kwiaty <3
3/ Taki sobie makijaż ;)
4/ Słońce, słoneczko !
Tak więc oprócz nauki poczyniłam również generalne porządki - życiowe, mieszkaniowe i kosmetyczne! Ojj ile denek i wyrzutków mi się nazbierało! Również odkopałam takie kosmetyki, których nie używam od dawna a które tracą w tym roku termin ważności. I tu pytanie do Was - czy może ktoś by nie chciał czegoś przygarnąć? Postaram się w najbliższych dniach napisać o tym coś więcej. Szkoda mi je wyrzucać do kosza, niektóre są nawet nie używane..
Jutro czeka mnie ostatnie zaliczenie i półtora tygodnia wolnego! Trzymajcie za mnie mocno kciuki! Na koniec ja, w pełnej okazałości i z małym rozdrażnieniem i protestem na twarzy :D
Ps. Czy ktoś może mi wyjaśnić dlaczego od pewnego czasu na blogach w treści notek niektóre słowa są podkreślone i wyświetlone na niebiesko, tak jakby miały odsyłacze? Bo nie rozumiem tego ?!
11 stycznia 2014
Joanna, z apteczki babuni, szampon wzmacniający
Producent: Joanna
Produkt: szampon do włosów
Opis/Obietnica producenta:
Problem: Włosy cienkie, delikatne, ze skłonnością do wypadania.
Recepta: Szampon wzmacniający Z Apteczki Babuni.
Efekt: Szampon korzystnie wpływa na strukturę włosów, poprawia ich wygląd i kondycję. Korzystając z szamponu dokładnie i skutecznie oczyścisz skórę głowy. Włosy będą bardziej lśniące i gładkie. Staną się miękkie i przyjemne w dotyku.
Składniki wiodące: Ekstrakt ze skrzypu i rozmarynu wzmacnia osłabione włosy.
Zapach: Odświeżająca kompozycja ziołowa." [ źródło: www.joanna.pl ]
Cena/Pojemność: ok 5zł / 300ml
Gdzie kupić? ogólnodostępny
Moja recenzja
Idealny szampon oczyszczający! Używałam go dokładnie raz w tygodniu w celu oczyszczenia skóry głowy i włosów ze wszystkiego po całym tygodniu używania łagodnych szamponów, odżywek itp. Nie podrażnił mi skóry głowy, nie wysuszył ale też nie nawilżył. Od tego w końcu są inne specyfiki (które de facto mi wcale nie pomagają ;().
Szampon w pewnym stopniu może plątać włosy. No ale nie oszukujmy się - która z nas po umyciu głowy szamponem nie użyje odżywki?! Ja bynajmniej sobie tego nie wyobrażam. Więc tragedii nie ma. No i słyszałam, że strasznie obciąża włosy - u mnie nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie. Włosy były bardziej błyszczące i zdrowsze.
Jeżeli chodzi o butelkę to jest bardzo stylowa. Może pamiętacie starszą wersję tych szamponów? Też nie były niczego sobie - takie klusiaste butelki. Swego czasu czaiłam się na nie, jak usłyszałam, że zmieniają opakowania, ale niestety nie zdążyłam zakupić. Szkoda, taka butelka by mi się potem do czegoś przydała (jestem cholernym chomikiem..). Wracając do tej nowej wersji, korek jest całkiem w porządku - paznokci nie połamałam, a i dziurka też jest w porządku. Nic nie ma prawa się nie potrzebnie wylać.
Konsystencja szamponu jest wręcz idealna! Nie jest wodą, nie jest gęstym żelem - po prostu idealna gęstość jak dla szamponów. I wystarczy naprawdę niewiele na zapienienie naszej głowy ;) Ja zawsze używam szamponu dwa raz przy każdym myciu, więc uważam, że szampon jest naprawdę wydajny. Co do zapachu - czysto ziołowy, ale absolutnie do przyjęcia.
+ dostępność
+ niska cena
+ dobrze się pieni
+ dobrze oczyszcza
+ łagodny dla skóry głowy
+ nie obciąża
+ idealna konsystencja
+/- zapach ziołowy
Jak dla mnie szampon idealny, którego używam w celu oczyszczania raz na tydzień. Pragnę zaznaczyć, że nie mam pojęcia co by się działo z moją głową i włosami, gdybym myła nim włosy codziennie! Musicie wziąć to pod uwagę. Na pewno do niego wrócę - jak tylko wykończę sto innych tego typu szamponów :D Kto zna, łapka do góry! 3majcie się ciepło :*
Maggie
5 stycznia 2014
Postanowienia noworoczne!
Za śladem innych blogowych koleżanek postanowiłam podzielić się z Wami (i wierzyć, że mnie to bardzo zmotywuje) swoimi postanowieniami na najbliższy rok. Tak naprawdę początkowo zakładałam sobie, że chcę, aby rok 2014 był przede wszystkim LEPSZY od roku ubiegłego. Śmiało mogę powiedzieć, że 2013 był bardzo pechowy - było dużo smutku, złości, rozgoryczenia i żalu. Wiadomo, znalazły się również chwile dobre - zdałam maturę, zdałam egzamin zawodowy, dostałam się na dzienne studia. To niewątpliwie są moje osiągnięcia z których jestem bardzo dumna. Ale to wszystko przykrywa fakt, ile nieszczęść spotkało mnie w 2013 roku - karetki i szpitale, ogień, dym i straże pożarne, rozłąka i tęsknota, ból i ogromny zawód. Ale to było i na całe szczęście minęło. W dodatku niezłe podsumowanie mi wyszło, a nie to miałam na celu pisząc dzisiaj do Was notkę ;)
Wracając jednak do tematu, pniżej przedstawiam Wam kilka swoich postanowień (które de facto co rok są do siebie bardzo podobne..):
Angielski... Jak słyszę to słowo to od razu dostaję ataku paniki! Ucząc się tego języka od podstawówki mogę śmiało powiedzieć, że go szczerze nie umiem. Chciałabym w tym roku poważnie podejść do tematu i coś w tym kierunku ruszyć. Tym bardziej, że moim celem jest pojechanie do Londynu w czerwcu i to w tym roku. Chciałabym pokochać ten język, szczerze bym tego chciała.
Oszczędność... Akurat w tym temacie nie mam sobie nic do zarzucenia - z natury jestem oszczędną osobą, ALE zdarza mi się czasem zbyt wiele wydać, i niestety nie zawsze są to szlachetne cele. Więc w tym roku chciałabym zacząć zbierać pieniądze. Cel swój też oczywiście mam, ale zachowam go dla siebie :)
Studia... Ten kto mówi, że studia są do przejścia nawet dla totalnych głąbów to chyba sam nim jest, bo cholera jasna nie sądziłam, że będzie to tak ciężki temat. Studia to również efekt mojej nieobecności tutaj. To niesamowite ile czasu poświęcam nauce (szkoda tylko, że do cholery nie widzę efektów!!). Żałuję, że doba nie ma więcej godzin. Niemniej jednak o niczym tak nie marzę, jak zaliczyć w tym roku sesje! Uh.
Kilogramy... Ojoj, ciężki temat i postanowienie chyba każdej kobiety - zadbać o swoje ciało. Chciałabym w końcu zacząć coś z nim robić, ponieważ mój kręgosłup już naprawdę nie wytrzymuje. Miewam takie dni, co jedynym ukojeniem jest położenie się na podłodze i leżenie bez ruchu na plecach. Czasami chce mi się płakać, ale te kilogramy trzeba spalić i przy okazji dać ukojenie swojemu kręgosłupowi.
Organizacja... Chodzi mi głównie o to, że chciałabym zorganizować sobie życie tak, żeby zrobić to i to, a potem mieć czas na to i na to. A nie, że ja nie mam czasu wejść na bloga, spotkać się z przyjaciółmi, nie pojechać na urodziny, bo tego nie zrobiłam, tamtego się nie nauczyłam itd itd. Mam tego dość! Muszę wziąć się w garść i zacząć w końcu ten cenny czas cenić i dobrze rozplanować.
Blog.. Co ja tu dużo będę mówić. Jak patrzę na swoje archiwum to łapię się za głowę i myślę - to ja dalej mam obserwatorów, jeszcze ode mnie nie uciekli?! Dziękuję, że jesteście. Oh gdyby nie to, to chyba bym się poddała z blogowaniem. A tak mam siłę i chęci.
No cóż, nie pozostaje mi nic innego na liczyć na CUD! Hehe
Źródła stron: 1,2,4,5,6,7.
Wracając jednak do tematu, pniżej przedstawiam Wam kilka swoich postanowień (które de facto co rok są do siebie bardzo podobne..):
Angielski... Jak słyszę to słowo to od razu dostaję ataku paniki! Ucząc się tego języka od podstawówki mogę śmiało powiedzieć, że go szczerze nie umiem. Chciałabym w tym roku poważnie podejść do tematu i coś w tym kierunku ruszyć. Tym bardziej, że moim celem jest pojechanie do Londynu w czerwcu i to w tym roku. Chciałabym pokochać ten język, szczerze bym tego chciała.
Oszczędność... Akurat w tym temacie nie mam sobie nic do zarzucenia - z natury jestem oszczędną osobą, ALE zdarza mi się czasem zbyt wiele wydać, i niestety nie zawsze są to szlachetne cele. Więc w tym roku chciałabym zacząć zbierać pieniądze. Cel swój też oczywiście mam, ale zachowam go dla siebie :)
Studia... Ten kto mówi, że studia są do przejścia nawet dla totalnych głąbów to chyba sam nim jest, bo cholera jasna nie sądziłam, że będzie to tak ciężki temat. Studia to również efekt mojej nieobecności tutaj. To niesamowite ile czasu poświęcam nauce (szkoda tylko, że do cholery nie widzę efektów!!). Żałuję, że doba nie ma więcej godzin. Niemniej jednak o niczym tak nie marzę, jak zaliczyć w tym roku sesje! Uh.
Kilogramy... Ojoj, ciężki temat i postanowienie chyba każdej kobiety - zadbać o swoje ciało. Chciałabym w końcu zacząć coś z nim robić, ponieważ mój kręgosłup już naprawdę nie wytrzymuje. Miewam takie dni, co jedynym ukojeniem jest położenie się na podłodze i leżenie bez ruchu na plecach. Czasami chce mi się płakać, ale te kilogramy trzeba spalić i przy okazji dać ukojenie swojemu kręgosłupowi.
Organizacja... Chodzi mi głównie o to, że chciałabym zorganizować sobie życie tak, żeby zrobić to i to, a potem mieć czas na to i na to. A nie, że ja nie mam czasu wejść na bloga, spotkać się z przyjaciółmi, nie pojechać na urodziny, bo tego nie zrobiłam, tamtego się nie nauczyłam itd itd. Mam tego dość! Muszę wziąć się w garść i zacząć w końcu ten cenny czas cenić i dobrze rozplanować.
Blog.. Co ja tu dużo będę mówić. Jak patrzę na swoje archiwum to łapię się za głowę i myślę - to ja dalej mam obserwatorów, jeszcze ode mnie nie uciekli?! Dziękuję, że jesteście. Oh gdyby nie to, to chyba bym się poddała z blogowaniem. A tak mam siłę i chęci.
No cóż, nie pozostaje mi nic innego na liczyć na CUD! Hehe
Źródła stron: 1,2,4,5,6,7.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














