Oto mój stan początkowy antyperspirantów na dzień dzisiejszy. Jak można zauważyć, króluje tu głównie Dove, do którego pałam głęboką miłością. Ogólnie rzecz biorąc, antyperspirantów używam namiętnie każdego dnia. Jedną butelkę mam na biurku, drugą na stoliczku nocnym, trzecią w łazience i czwartą w torebce. Mam niestety problem z nadmiernym poceniem (i do tego służy mi preparat do zadań specjalnych), a co za tym idzie nieprzyjemny zapach. I z tym drugim staram się walczyć właśnie antyperspirantami drogeryjnymi.
Zacznijmy od najgorszego psikacza z Garniera. W moim odczuciu on niebywale śmierdzi, a 'stapiając' się z moim potem jest nie do wytrzymania. Stoi w kącie (bez zakrętki, bo mój brat gdzieś ją wyniósł) i chyba czeka aż skończy się jego ważność. Nie lubię Garniera i nikt mnie do nich nie przekona.
Następnie mamy dużą butlę Nivea - kiedyś była w promocji za 7zł z groszami, to żal było nie wziąć. Tej używam sporadycznie i tylko wtedy, kiedy ubieram na siebie białą bądź czarną bluzkę. Jak wiadomo jest on stworzony z myślą do takich właśnie ubrań, żeby nie robić ani żółtych plam na bluzce, ani białych plam na czarnej. I w tym sprawdza się wyśmienicie. Wprawdzie zapach mi przeszkadza, aczkolwiek skoro używam sporadycznie, to jest to fajna odskocznia od Dove. No i przede wszystkim niweluje brzydki zapach.
No i najlepsze z najlepszych - Dove. Namiętnie używam/zużywam niebieski Original. Pachnie tak kremowo i przyjemnie, uwielbiam! Na drugim miejscu (zresztą jak widać po liczbie sztuk) jest różowy Dove o zapachu granata. Kiedyś kupiłam dla spróbowania i przepadłam. Jest przesłodki! Mam też jak widać Silk Dry oraz Go Fresh. Do tych dwóch nie pałam już taką miłością z wiadomego względu - zapach. Jest dziwny i bardzo charakterystyczny, mnie akurat nie przypadł do gustu. Wszystkie Dove dłuugo się trzymają, niwelują przykry zapach i nie podrażniają skóry - idealne po depilacji!
Co myślicie o mojej kolekcji? Wiem, mam bzika na punkcie zapachu. To również dotyczy perfum. Ja osobiście niestety ale nie znalazłam jeszcze takiego perfuma damskiego, co by trzymał się na ciele cały dzień - a może wy takie znacie? To koniecznie podajcie je w komentarzach! Natomiast mojemu tż znalazłam - Lacoste yellow - dziewczyny polecam powąchać go, gwarantuje, że zakochacie się w nim od pierwszego wąchnięcia, i zapragniecie, aby wasz facet go na sobie miał. Ja go uwielbiam na swoim tż!
Jak też można zauważyć - nie używam i nienawidzę kulek ani sztyftów. I to się raczej nigdy już nie zmieni.