Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty

15 grudnia 2013

Mały wielki problem z włosami.

Cześć dziewczyny :* Jak się trzymacie tydzień przed świętami z taką pogodą za oknem? No tak, nadchodząca zima w tym roku na pewno nas już nie rozpieści.. Niemniej jednak dzisiaj będzie trochę o włosach ;) Tak, o swoich włosach rzadko piszę na blogu - dlaczego? A no dlatego, że od dobrych kilku lat nie potrafię sobie z nimi poradzić. Odkąd są długie i farbowane cierpią na stałą suszę i rozdwajanie. Używałam już tyyyyyylu kosmetyków, ojj dużo. Aaaale dzisiaj będzie typowo luźny post włosowy!

Około półtora miesiąca temu spotkałam się z blogerową koleżanką :) Tak, w końcu miałyśmy okazję spotkać się na żywo i trochę ze sobą porozmawiać. Sandra jest niebywale miłą i sympatyczną osóbką. Z zawodu jest fryzjerką, więc przy okazji wzięła pod swoje skrzydła moje włosy. Hehe ja również mam uprzedzenie do fryzjerów, ale Sandra wzbudziła we mnie zaufanie - u niej 1cm to 1cm a nie 5. I tym oto sposobem nie tylko miałam okazję spotkać się z Sandrą ale również podciąć swoje włosy które były w tym czasie w opłakanym stanie!

Niestety zdjęcia nie wyszły najlepszej jakości, więc byłam zmuszona oddać je obróbce, więc to, że one tak lśnią i błyszczą jeszcze niczego nie dowodzi.. Poniżej zdjęcie przed "ostrym" cięciem :D A pod nim zdjęcie po obcięciu :)



Sandra była na tyle uprzejma, że wyczarowała mi COŚ na głowie, co nie bardzo umiem sobie przypomnieć jaka była tego nazwa.. Sandra przypomnij!



A na koniec jeszcze zdjęcie porównawcze przed i po.


Po półtora miesięcy od obcięcia końcówek (i grzywki, ale ona tutaj nie ma znaczenia) widzę znaczną różnicę i widzę co sprawiło, że moje włosy stały się na końcach sianem. Pomimo, że do końca się tego nie wyzbywałam, to widać znaczną różnicę. Może tutaj Was tym zdziwię, ale to wszystko sprawka jedwabiu od Green Pharmacy. Wykończyłam go do końca zanim włosy podcięłam i teraz używam (i chyba do końca życia zostanę mu już wierna - był ze mną od początku z małą przerwą tego jedwabiu) CHI i jest o niebo lepiej! Czuję, że mam włosy a nie słomę.

Moim włosom daleko do ideału i włosomaniaczką na pewno nigdy nie zostanę, ale staram się, naprawdę się staram cokolwiek z nimi robić aby było im dobrze. Jeżeli chodzi o moją długość to zapomniałyśmy ją z Sandrą zmierzyć, aczkolwiek ja od dawna już tego nie robię. Są długie i chcę, aby jeszcze trochę urosły, natomiast póki co zależy mi na zejściu z farby do swojego naturalnego koloru. Jestem w 1/3 drogi do uzyskania tego i mam nadzieję, że pewnego dnia nie najdzie mnie ochota do ścięcia włosów na krótko!

Dziękuję Sandra jeszcze raz za pomoc, za radę i ciepłe słowa! No i mam nadzieję, że jeszcze nie jeden raz się spotkamy :) A wam kochane życzę udanej niedzieli! Mi nie pozostaje nic innego jak gorący kubek herbaty z imbirem oraz dobry film na niedzielne popołudnie :)


Buziaki,
Maggie



13 maja 2012

Metoda OMO

Metoda OMO to bardzo popularny sposób mycia włosów, który należy odczytywać jako O-odżywka, M-mycie, O-odżywka. Cały proces polega na tym, aby nie zniszczyć włosów poprzez szampon, czyli aby ochronić je przed wysuszeniem, łamaniem się i plątaniem. Każdy sam indywidualnie rozplanowuje sobie specyfiki potrzebne do mycia naszych włosów, ja opiszę wam kilka przykładów i swoje przemyślenia.


O - pierwszy krok
Na zwilżone wodą włosy nakładamy odżywkę. Jedni nakładają tylko na końcówki, inni na całą głowę od skalpu aż po same końce. Do pierwszego kroku potrzebna nam jest jakaś miła, z dobrym składem (nie mocnym) odżywka, albo taka którą np. nie lubicie, chcecie się pozbyć. Zamiast odżywki, można również nałożyć olej, albo różnego rodzaju wcierki (domowej roboty), albo maski. Ważne, aby nie była to maska bądź odżywka z bardzo treściwym składem (takie kosmetyki będą potrzebne do ostatniego O). Po nałożeniu jakiegoś preparatu włosy najlepiej zmyć wodą, aczkolwiek niektóre osoby nie zmywają i od razu przechodzą do M. To wszystko zależy od waszych upodobań i od waszych włosów.
Ja zawsze nakładam odżywkę na całą głowę, czyli od skalpu aż po końcówki, po czym zmywam ciepłą wodą, następnie przechodzę do kroku drugiego.

M - drugi krok
To naturalnie szampon. Zwykły szampon, którym myjecie aktualnie włosy. Dzięki pierwszemu krokowi, wystarczy odrobina szamponu, aby szampon się pięknie pienił i dokładnie umył włosy. Od razu czuć miękkość włosów. Na mycie szamponem są również dwie metody:
- nakładamy szampon tylko na skalp, omijając długość włosów, dzięki temu nie wysuszymy ich długość
- nakładamy i myjemy tylko skalp, po czym wytworzoną z niej pianą myjemy długość włosów.
Następnie wystarczy spłukać szampon ciepłą wodą.

O - trzeci krok
Ostatnią rzeczą jest nałożenie (ja nakładam tylko na długość włosów, ponieważ odżywki obciążają mi włosy) treściwej maski bądź odżywki. Ważne, aby była to jakaś odżywcza maska, albo nawilżająca. Najlepiej zostawić ją na jakieś 15 - 30 min, po czym dokładnie zmyć chłodną wodą - dzięki temu zamkniemy cebulki włosów.

OMO dla kogo?
Metoda OMO najlepiej sprawdzi się u dziewczyn z włosami problematycznymi, przesuszającymi się na długości i przetłuszczającymi się u nasady.


Moje spostrzeżenia:
Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam przy zastosowaniu tej metody do mycia włosów to na pewno duże oszczędzanie na szamponie. Dzięki pierwszemu O, do mycia włosów szamponem wystarczy odrobina kosmetyku, aby włosy się pięknie pieniły! Drugą rzeczą jest zapewne fakt, że również dzięki pierwszemu O, chronimy włosy przed SLSem który znajduje się w szamponie. Całość zamyka treściwa maska która nadaje nawilżenie bądź regeneracje, dzięki czemu włosy się nie plączą po wysuszeniu i są mniej łamliwe.
Metodą stosuję od kilku miesięcy, a znam od przeszło roku, dzięki kochanej Anwen. Bardzo długo nie umiałam się do niej przełamać, dlaczego? Nie wiem! Poważnie nie wiem, ale teraz wiem, że nigdy nie zmienię sposoby mycia swoich długich włosów!

tak wyglądają moje włosy obecnie (zdjęcie robione przed fryzjerem, widać że końcówki nie są takie jak powinny być)



Kto nie zna metody OMO ręka do góry? Zdaję sobie sprawę, że nic odkrywczego nie napisałam, aczkolwiek mam nadzieję, że komuś będzie to przydatne ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...