Producent: Ziaja
Produkt: Szampon do włosów
Opis/Obietnica producenta:
Szampon z ekstraktem z lawendy przeznaczony do mycia włosów przetłuszczających. Nie zawiera mydła.
• Działa łagodnie na skórę głowy.
• Skutecznie oczyszcza włosy.
• Zmniejsza przetłuszczanie włosów.
• Wyraźnie przedłuża ich świeżość.
• Dobrze się pieni, ma orzeźwiający i przyjemny zapach.
zawiera
• nawilżający ekstrakt z lawendy
• delikatne składniki myjące pochodzenia roślinnego
• prowitaminę B5 o wysokim powinowactwie do włókien włosów
• polyquaternium - substancję kondycjonującą włosy
Substancje aktywne
PROWITAMINA B5 (D-PANTHENOL), EKSTRAKT Z KWIATÓW LAWENDY [źródło: www.ziaja.com.]
Cena/Pojemność: 6-8zł / 500ml
Gdzie kupić? Rossmann, Natura, supermarkety, tam gdzie kosmetyki Ziaji
Moja recenzja
Dobiłam dna (w końcu!) więc postanowiła cokolwiek o nim tutaj naszkrobać. Opinie o tym szamponie są różne, jedni kochają, drudzy nienawidzą. Pamiętam te czasy, kiedy był szał na te szampony, ojeeej jak zachwalali, więc czemu to się już zmieniło?!
Może zacznę od zapachu - albo nie lubię lawendy, albo ten szampon wcale nim nie pachniał. Generalnie nie przeszkadzała mi jego woń, aczkolwiek lubię, gdy włosy mi potem ładnie pachną.
Butla 'rodzinne opakowanie' może być dla niektórych korzystne. Wiadomo, duża butla, dużo szamponu. Ale czy jest on wydajny? Moje włosy są długie i potrzebuję zazwyczaj więcej szamponu niż zwykle (nigdy mi się nie chce bawić w tak zwane lanie szamponu w kubeczek i dolewanie wody, a na koniec roztwór siup na głowę). Więc uważam, że szampon jest wydajny, pomimo, że zużywałam go dwa razy więcej niż np moja mama z krótkimi włosami.
Mi osobiście nie pasowała idea rodzinnego opakowania, ponieważ byłam zmuszona męczyć się z nim. Jego opakowanie jest zwyczajnie tandetne. No co tu dużo mówić. Jak na moje oko cieniutki plastik. Jak tylko produktu było zaledwie 1/4 to musiała go jakoś wydostać - butelka by mi się prawie sama rozcięła. Korek zatykający już po zużyciu zaledwie mniejszej połowy szamponu urwała się..
A co powiemy o działaniu? Moje włosy są przetłuszczające się ze skłonnością do wypadania (jaką skłonnością - codziennie wyciągam z grzebienia, łóżka, łazienki i innych miejsc tona włosów!) więc pomyślałam, że to jest opcja dla mnie, stąd też wybór tego szamponu. Teoretycznie powinnam myć włosy codziennie, ale że z natury jestem leniuszek, to myje co dwa dni, z tym że tego drugiego dnia jestem zmuszona mieć na głowie opaskę i kok, wtedy tego tak nie widać. Niestety szampon ani nie opóźnił tego procesu, ani nie zwalczył (swoją drogą, chyba nie ma takiego szamponu na świecie który by zwalczył przetłuszczenie się?!).
Najgorszą jego wadą było nie tyle opakowanie czy działanie, ale fakt, że bez jakiejkolwiek odżywki moje włosy przypominały siano! Siano we własnej osobie. Koooszmar, ani tego rozczesać, ani ogarnąć. Dla niektórych może to nie być problemem, bo jeżeli używasz zawsze po myciu odżywkę, to nie będziesz miała z tym problemu (mnie się czasem nie chce tak długo z tym bawić ;d) Na szczęście nie podrażnił, ani nie uczulił.
+ wydajność
+ duża butla
+ nie uczulił, nie podrażnił
- zapach (mi nie podszedł ..)
- działanie żadne
- opakowanie
- efekt siana (bez nałożenia odżywki)
Ogólnie rzecz biorąc chyba nie polecam. Jest tyyle szamponów na rynku które można przetestować, że ja bym na tego się już raczej nie skusiła. Może macie inne zdanie na ten temat? Przyjmuję krytykę, aczkolwiek zdania nie zmienię :D Jednym słowem, dla mnie bubel, a szkoda, bo Ziaję kocham, no i kochać będę dalej, a o tym wolałabym zapomnieć ;)
ps. Nie ma mnie i nie będzie, bo ogólnie rzecz biorąc jest ciężko. Sprawy rodzinne, sercowe uporządkowane, jest jak narazie cisza i spokój - po burzy zawsze wychodzi słońce. Natomiast mam ogromny problem ze szkołą. Praktycznie codziennie po trzy zaliczenia, tak więc na blog czasu brak. Aczkolwiek zdarza mi się przed snem jeszcze tutaj zajrzeć i poczytać co tam u Was słychać ;) Nie gniewajcie się, mam nadzieję, że już wkrótce to wszystko się ustabilizuje! Wkrótce to znaczy albo za tydzień albo za miesiąc, bo dokładnie za miesiąc mam już wakacje, tak więc jestem dobrej myśli ;))