Producent: Ziaja
Produkt: krem do twarzy
Opis/Obietnica producenta: Odżywczy krem do pielęgnacji twarzy. Zawiera masło kakaowe i witaminę E. Polecany do pielęgnacji skóry normalnej i suchej.
Dostarcza skórze cennych substancji odżywczych.
Regeneruje, wygładza i działa ochronnie na naskórek.
Nawilża skórę i zapobiega nadmiernej utracie wody.
Skutecznie łagodzi podrażnienia.
Regularnie stosowany przywraca skórze piękny wygląd i wyraźnie poprawia jej koloryt.
Pozwala na długo zachować brązowy odcień opalenizny.[ źródło: www.wizaz.pl ]
Cena/Pojemność: około 4zł/50ml
Gdzie kupić? Tam gdzie produkty Ziaji, ogólnodostępny
Moja recenzja
Zapach, zapach i jeszcze raz zapach - jest cuudowny! Jest na tyle cudowny, że czasem mam ochotę go dosłownie polizać, albo wsadzić nochala do tego plastikowego słoiczka. Uwielbiam Ziaje, uwielbiam ją za niską cenę, dobre produkty i cudowne zapachy.
Krem smaruję zawsze na noc, ponieważ ma dość specyficzną konsystencję. Smarując nim buzię mam wrażenie, jakby moje palce się wyślizgiwały, jakbym smarowała się wodą, natomiast po chwili gdy krem się lekko wchłonie wraca stan normalnego rozsmarowywania. Bardzo dziwne ale zarazem bardzo przyjemne aplikowanie ;) Buzia jest potem strasznie świecąca no i lekko tłustawa, po jakimś czasie (dłuższym czasie) krem się wchłonie na tyle, że po dotknięciu skóry widać i czuć nawilżenie oraz miękkość.
Jeżeli chodzi o opakowanie, to bardzo poręczne i pomimo, iż mogłoby się wydawać, że kremu jest baardzo niewiele (tylko 50ml) to jest on niesamowicie wydajny. To co widzicie poniżej na palcu, to wystarczy na rozsmarowanie połowy buzi! Wracając do puszeczki, zakrętka nie zacina się, bez problemu możemy nabrać kremu na palce, no i co tu więcej powiedzieć..
+ zapach !!
+ wydajność
+ cena
+ dostępność
+ suuuuper wygładzenie i nawilżenie, oraz miękkość skóry
+ opakowanie
+/- poprawy kolorytu skóry nie zauważyłam, aczkolwiek wybaczam mu tą wadę!
Kocham Ziaje z całego serca, moja ulubiona marka kosmetyków na których jeszcze nigdy się nie zawiodłam ( ewentualnie można by było się przyczepić do szamponu lawendowego, ale też nie do końca).
A wy podzielacie moją miłość?